 |
|
Ekskluzywny wywiad: Ian Frazer zdradza nam swoje tajemnice. |
Aktualności
Gra Pan bardziej dla przyjemności, czy może dla pieniędzy?
Myślę, że od zawsze miałem w sobie coś z hazardzisty. Dawniej
obstawiałem wyścigi konne, śledziłem zmagania rajdowców,
prowadzących swe sportowe bolidy. Jednak gdy zacząłem grać w pokera, dawne zwyczaje po prostu przestały mnie interesować.
Już nie obstawiam zakładów. Przejdę może do rzeczy. Grając na wyścigach, zazwyczaj obstawiałem 200 lub 500 funtów. Obserwowałem wyścig, chciałem wygrać. Lubiłem to uczycie, gdy adrenalina wzrasta do granic możliwości. Teraz, gdy gram w pokera, pula pieniędzy nie ma tak dużego znaczenia. Nie ważne czy jest to 10 czy 1000 dolarów, zawsze czuje ten sam przyjemny puls – przypływ adrenaliny. Może to wyda się dziwne, ale hazard już mnie nie interesuje. Powód jest prosty. Poker jest doskonałym zamiennikiem typowych gier hazardowych i zawsze daje mi taką sama, jak nie większa satysfakcję.
Jak rozpoczęła się Pana kariera w pokerowym świecie, czy miał Pan nauczyciela?
Przygodę z kartami rozpocząłem będąc jeszcze w wieku dziecięcym. Razem z rówieśnikami graliśmy w przeróżne gry karciane. Nie był to jednak poker i jego odmiany, które dziś wszyscy doskonale znamy, czyli Texas Hold’em i Omaha. W późniejszym okresie życia często odwiedzałem ze znajomymi kluby golfowe. Właśnie tam, po partyjce golfa spotykaliśmy się w klubie, gdzie graliśmy w przeróżne gry karciane, oczywiście zaliczał się do nich również poker, jednak nadal nie był to Hold’em czy Omaha. Pewnego razu jeden z moich przyjaciół zabrał mnie do Las Vegas. Nie mogłem uwierzyć w to, co tam zobaczyłem. Niesamowita atmosfera, wspaniali ludzie. Zauroczyło mnie wszystko co wiąże się z pokerem, to było to! Po powrocie do domu nie pozostało mi nic innego jak rozpocząć prawdziwą przygodę, jaką do dziś jest dla mnie poker. Wiedziałem już o grach on-line, więc nie tracąc czasu, ściągnąłem odpowiednie oprogramowanie i zacząłem grać. Miałem dużo szczęścia. W jednym z moich pierwszych turniejów, który obecnie można zobaczyć w telewizji, wygrałem pól miliona dolarów.
Wszyscy wiemy jak ważna jest praktyka. Czy mógłby Pan powiedzieć ile godzin w tygodniu spędza Pan grając on-line?
Myślę, że w tygodniu spędzam na grze on-line około 30 godzin.
Czy ma Pan radę dla graczy, którzy śledzą Pana karierę w telewizji i którzy zapewne marzą, aby kiedyś stać się profesjonalistami?
Jedna z najlepszych rad jaką mogę dać, to znalezienie strony internetowej, która najbardziej odpowiada ich preferencjom, strony pokerowej na której czują się komfortowo. Chodzi o to, aby jak najwięcej czasu spędzać na grze. Internet daje tą możliwość, szczególnie gdy można grać za niewielkie pieniądze lub nie inwestując ani grosza. Na stronach pokerowych rozgrywane są freerolle i właśnie tam można zdobyć bezcenne doświadczenie. Doświadczenie, które w przyszłości, może doprowadzić gracza do rozgrywek na najwyższym poziomie. Mam tu na myśli najlepszych przeciwników i co za tym idzie, grę o naprawdę duże pieniądze. Gra on-line jest najlepszą droga do kariery dla początkujących pokerzystów. Zdobywając doświadczenie w internecie, grając o niskie stawki, najmniej się ryzykuje. Oczywiście w miarę upływu czasu każdy powiększa swoje umiejętności. Dzięki temu pula wygranych zaczyna rosnąć. Podam bardzo prosty przykład. Grając on-line uczysz się od graczy z całego świata. Dzięki temu można w sześć miesięcy zdobyć wiedzę, jaką grający w rzeczywistym świecie osiągają przez 10 lat. Są ludzie, który grają na 10 stołach równocześnie. Piętnaście lat temu nie było takich możliwości. Profesjonaliści rozgrywali partię raz na dwa tygodnie. Dzisiaj to zupełnie co innego, 10 rozgrywek w ciągu jednego dnia. Proszę sobie wyobrazić jaka ogromna jest to różnica. Gra on-line to zdecydowanie najlepsza droga. Nowi pokerzyści grając o małe stawki mają szanse w przyszłości zdobyć prestiż i duże pieniądze.
Grał Pan w wielu miastach na świecie. Czy jest miejsce, gdzie czuje się Pan najlepiej?
Jest jeszcze bardzo wiele miejsc, w których do tej pory nie miałem okazji grać. Z pewnością chciałbym wybrać się w sierpniu do Makau. Jest jednak jedno miejsce, które góruje nad wszystkimi. Vegas to jest miasto które pokochałem. Byłem tam chyba z piętnaście razy i zawsze chcę tam wracać. Las Vegas to Disneyland dla dorosłych, to fantastyczne miejsce.
Poker ciągle kojarzy się z „typkami spod ciemnej gwiazdy” i przegranym majątkiem. Obaj wiemy, że tak nie jest, jednak chcielibyśmy przekonać o tym również Czytelników. Czy ma Pan sposób na to by zmienić ten stereotyp myślenia?
Gdy zaczynałem swoją przygodę z pokerem, taki stereotyp był jeszcze bardzo mocno zakorzeniony. Mam ma myśli to, iż w tamtych czasach, ludzie biorący udział w rozgrywkach nie byli pewni swoich przeciwników. Przykładem z „własnego podwórka” może być sytuacja, w której znalazł się mój kolega. Podczas jednego ze spotkań sam zastanawiał się kim jest jego przeciwnik, czy nie ma ukrytych kart, czy nie będzie oszukiwał. Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Rozgrywki są doskonale zorganizowane, są reguły, bezpieczne miejsca. Poker stał się grą „otwartą”, cały świat śledzi zmagania przeciwników, a to z pewnością nie sprzyja oszustom. Ja sam spotykałem około kilkuset zawodników. Rozmawiałem z nimi, wspólnie spędzaliśmy czas przy barze. Nie sądzą, by choć jedna z tych osób miała złe zamiary. To są naprawdę bardzo mili ludzie. Jeśli jednak ktoś ciągle się waha i ma wątpliwości, to widzę tylko jeden sposób aby zmienić jego zdanie. Tym sposobem jest gra. Taka osoba powinna sama wziąć udział w rozgrywkach i przekonać się że poker to jedna z najbezpieczniejszych gier na świecie. Wszystkie historie o „typkach spod ciemnej gwiazdy”, które znamy ze starych filmów, są po prostu przedawnione. Warto o tym pamiętać.
Według Pana, poker to gra bardziej matematyczna, czy większe znaczenie ma aspekt psychologiczny?
Trzeba być na tyle mądrym, aby zawrzeć w swojej grze obydwa te czynniki. Matematyka i zdolności „czytania” przeciwnika idą w parze. Gracz powinien posiadać zdolność podejmowania właściwych decyzji we właściwym czasie. Ta wiedza jest jak amunicja. Jeśli ją posiadasz, to dobrze to wróży dla twojej kariery.
Gra z najlepszymi przeciwnikami to dla Pan rutyna, czy może przygotowuje się Pan do niej w jakiś szczególny sposób?
Jest zapewne wielu zawodników, z którymi gra się niejeden raz. Zawsze obserwuję ich grę, uczę się jej. Doskonałym sposobem na taka naukę jest oglądanie graczy w turniejach telewizyjnych. Wyjątkowość tej techniki polega na tym, iż obserwator widzi karty poszczególnych zawodników. Właśnie w ten sposób można najszybciej nauczyć się stylu gry swojego oponenta. Jeśli masz dobrą pamięć, to grając kolejny raz z tym samym przeciwnikiem jesteś zawsze o krok do przodu. Zdolność zapamiętywania wyróżnia dobrych graczy i daje im przewagę. Najlepsi zawsze skrupulatnie zapamiętują to, co dzieję się podczas gry, dlatego są gotowi podjąć każde wyzwanie.
Fakt wygranej traktuje Pan bardziej jako szczęśliwy traf, czy jest to raczej kwestia wypracowanej techniki i umiejętności?
Rozpoczynając przygodę z pokerem byłem przekonany, że wygrywanie to 50% szczęścia i 50% umiejętności. Później, gdy zacząłem odnosić pierwsze sukcesy i widywać tych samych graczy ciągle u szczytu, moje zdanie uległo zmianie. Obecnie proporcja, szczęście/umiejętności przedstawia się następująco: 75% to doświadczenie, 25% to szczęśliwy traf. Pozwól, że to zobrazuje. Jeśli wziąłbyś słabego gracza i dał mu wszystkie dobre karty, to z pewnością wygrana będzie po jego stronie. Biorąc słabego gracza i dając mu 75% dobrych kart, nie pozostawiam mu żadnej szansy na wygraną, oczywiście jeśli jego przeciwnik zna się na rzeczy. W sytuacji gdy weźmiesz dobrego gracza i dasz mu, powiedzmy 30% dobrych kart, nie ma mowy o jego przegranej. Jak widać, doświadczenie ma ogromne znaczenie, choć szczęście też się czasem przydaje.
Czy jest jeszcze jakaś rada, którą chciałby Pan podzielić się z naszymi czytelnikami?
Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, o której często się zapomina. Mam tu na myśli rozsądne zarządzanie swoim funduszem przy stole pokerowym. Mam taki przykład. Weźmy osobę, która dopiero co skończyła studia i zarabia nie więcej niż 100 funtów na tydzień. Nagle okazuje się ze osoba ta zaczyna wygrywać poważne pieniądze w pokera. Ktoś taki musi się bardzo pilnować, aby nagle nie stracić zarobionych pieniędzy. Chris Ferguson napisał książkę o zarządzaniu kapitałem pokerowego gracza. Konkluzja jest następująca. Nieważne ile pieniędzy posiada się we własnej puli. Może to być 100 lub nawet 1000 dolarów. Dla rozsądnego gracza ważna jest zasada, aby nie ryzykować więcej niż 2,5% tej kwoty. Trzeba trzymać się tej dobrej, wypracowanej zasady. W przeciwnym wypadku można szybko pożegnać się z karierą.
|
|
|
|
 |