Koczura
PartyPoker oferuje wiele
turniejów z niskim, kilkudolarowym wpisowym. Najbardziej lubię jednostolikowe
Sit&Go, ale od czasu do czasu gram też w turniejach wielostolikowych, w
których bierze udział nieraz i kilkuset graczy o różnych umiejętnościach, stylu
gry i temperamencie. Jak radzić sobie w takich rozgrywkach?
W turniejach każdy dostaje żetony
warte 2 000 lub 3 000,
a ciemne na początek wynoszą 20/40 i rosną szybko,
szczególnie jeśli turniej rozgrywany jest w trybie speed lub turbo. Im szybciej
rosną blindy, tym większe znaczenie ma szczęście, dlatego staram się omijać
turnieje turbo, w których dodatkowo trzeba grać bardzo agresywnie, by trzymać
swój stack na bezpiecznym poziomie w porównaniu do wielkości ciemnych.
Jest parę rzeczy, na które warto
zwrócić uwagę we wczesnej fazie
wielostolikowego turnieju.
Nie próbuję blefować na początku
turnieju, bo graczy jest bardzo agresywnych. Szukają okazji by podwoić się i
naprawdę nie potrzebują dobrych kart by sprawdzić. Często można oglądać akcje
all-in, w których po wyłożeniu okazuje się, że para trójek gra np. przeciwko
asowi i siódemce w dwóch kolorach. Przy takiej grze odpowiedzią na mój blef może
być grube przebicie, a po nim all-in następnego gracza. I co wtedy?
Często do rozdania wchodzi wielu
limperów. Mając dobre karty na późnej pozycji można (właściwie trzeba!)
spróbować mocno pobić, by przynajmniej ograniczyć liczbę graczy. Zwykle to
działa, trzeba mieć jednak świadomość, że nie zawsze uda się przynajmniej
ograniczyć liczbę rywali. Podbicie – szybko sprawdzone, może zachęcić
pozostałych do dalszej gry.
Na początku turnieju nie
przywiązuję zbyt wiele uwagi do obserwacji przeciwników przy stole. Szkoda sił
na analizy i przemyślenia; odpadających graczy szybko zastępują inni, a za
moment i tak będę grał przy innym stole.
Jaka jest więc optymalna
strategia. Przy tak wielu bardzo agresywnie grających rywalach, konserwatywny
styl (tight&agrressive) teoretycznie opłaca się najbardziej. Problem w tym,
że rundy są krótkie, najwyżej dziesięciominutowe, i ciemne rosną bardzo szybko i
jeśli będę zbyt długo czekał to zwyczajnie mnie „zjedzą”. Trzeba więc grać
częściej i... mocniej.
Na później pozycji staram się
tanim zobaczyć flopa tanim kosztem, jeśli mam jakąkolwiek parę lub w miarę
przyzwoite konektory w kolorze. Po prostu liczę na trafienie dobrego flopa, co
przy wielu limpujących graczach się opłaca, bo nie muszę dużo dokładać w
stosunku do wielkości puli.
A kiedy mam naprawdę dobrą rękę,
to staram się wycisnąć z niej jak najwięcej, nawet podbijając all-in przed. Jest
duże prawdopodobieństwo, że ktoś sprawdzi i się podwoję. Jasne, mogę też
przegrać... ale jutro jest kolejny dzień.
|